Witajcie!
Jak Wam mija tydzień? Na szczęście dla większości, chyli się już ku weekendowi :)
Ja postanowiłam , po okresie posuchy i lenistwa, zmobilizować się znów do wykonywania makijażu przynajmniej co drugi dzień. Przed Wami efekty moich poczynań, czyli makeup zmalowany moimi hitami wszech czasów w kategorii kosmetyków kolorowych.
Makijaż oczu jest banalny i wspaniały, kiedy nie za bardzo mam czas. Cała ruchoma powieka pokryta jest cieniem color tattoo w kolorze "on and on bronze", który ma wspaniały połysk oraz niesamowitą trwałość. W załamaniu powieki roztarłam mój ulubiony cień z paletki sleeka ultra matte darks, czyli "villan" - niejednoznaczny fiolet, który dopiero na oku ujawnia swoją głębię. Więcej o tej palecie możecie poczytać tutaj. Dolną powiekę oraz zewnętrzny kącik oka podkreśliłam ukochaną granatową kredką flormaru. Ma piękny kolor, niemigrujący brokat oraz dość dobrą trwałość. Swatche znajdziecie w tym poście.
"Co masz na ustach?" zapytacie zapewne ;)
Jest to mój ulubiony koralowy duet, któremu poświęciłam nawet osobną notkę. Tą notkę.
Niewidoczny na zdjęciach róż to "ooh la la" od Lily Lolo, a rzęsy pomalowałam moim ulubieńcem - growing lashes od wibo. Ta maskara ma świetny stosunek jakości do ceny.
W makijażu udział wzięli:
Lubicie takie połączenia kolorystyczne?
Chciałybyście poczytać więcej na temat paletek sleek oraz mojej opinii o nich?
Pozdrawiam Was serdecznie,
Ł.



