opowieść o tym, jak dorobiłam się sporego stadka bejbików :)


Jak już się pewnie domyśliłyście, nie będzie o dzieciach, tylko o małych i młodych włoskach zwanych babyhair :)
Ten post miał się pojawić wczoraj, jednak nie dałam rady go opublikować, poza tym jeśli dobrze pójdzie, spóźnię się zaledwie 6 godzin. Przygotowując zdjęcia do tej notki miałam wrażenie, że składam się z samego czoła. Człowiek - czoło :D

Przechodząc do zasadniczego tematu, wspominałam już, że od dłuższego czasu, a dokładnie już prawie od roku, walczę ze wzmożonym wypadaniem włosów. Przez ten czas wypróbowałam bardzo wiele sposobów zaradzenia utracie czupryny (której straciłam połowę). Kilka z nich sprawiło , że na mojej głowie pojawiły się nowe włoski, co daje mi nadzieję na to, że nie wyłysieję - świetny rym :)


W maju kupiłam i zużyłam jedno opakowanie wzmacniającego toniku do włosów z Receptur Babuszki Agafii i po tej kuracji zauważyłam poprawę. Dlatego też, kiedy w sierpniu znów byłam załamana ilością wypadających włosów, kupiłam trzy butelki tego lotionu i po ich zużyciu zauważyłam pojawienie się dużej ilości babyhair. Dłuższe włosy zaznaczone na zdjęciu pochodzą właśnie z tego "miotu" ;)



Później zużyłam jedno opakowanie toniku witaminowego do włosów, który dorzuciłam do zamówienia w sklepie kalina, jednak nie zauważyłam, aby mi pomógł lub zaszkodził. Zresztą, po jednym opakowaniu nie można zbyt wiele stwierdzić. Ostatnio nie mogłam go znaleźć w asortymencie sklepu, więc możliwe, że nie jest już dostępny.

Drugi wysyp babyhair został u mnie spowodowany wcieraniem w skalp czystego soku z aloesu. Zaczęłam go stosować trochę "z braku laku", a trochę po to, aby nawilżyć skórę głowy. Aloes zawsze spisywał się u mnie świetnie, więc nie obawiałam się, że mi zaszkodzi. I słusznie - mój skalp jest teraz w dużo lepszym stanie i pojawiły się nowe włoski.



Oprócz tych opisanych przeze mnie wcierek, przed myciem stosowałam oleje. Już od dosyć dawna używam mieszanki olejku łopianowego oraz oleju khadi, z którym wiązałam wielkie nadzieje, a nie okazał się niestety włosowym świętym graalem. Do tego, jak na mój gust, zwyczajnie śmierdzi, dlatego chcąc go zużyć, rozrabiam go z bezwonnym olejem łopianowym, co nawiasem mówiąc, niewiele daje ;)


Te małe, niesforne włoski, które pojawiły się na mojej głowie, bardzo mnie cieszą, jak zapewne każdą osobę świadomie pielęgnującą włosy. Dlatego też powstała ta notka, chciałam przekazać Wam, co spowodowało u mnie wysyp babyhair i co może i u Was się sprawdzi. Należy pamiętać, że niektóre osoby są uczulone na aloes lub zioła, dlatego do tego rodzaju eksperymentów należy podchodzić ostrożnie.

Cały czas walczę z nadmiernym wypadaniem włosów, czasami mam chwile totalnego zwątpienia i chcę je obciąć na krótko, żeby ich ilość w odpływie brodzika nie wyglądała aż tak makabrycznie :(

Już nie narzekam, ten post miał być optymistyczny, zatem zakończę go informacją, że dziś zaczynam wcierać w skalp napar z kozieradki, o którym pisała ostatnio Anwen, a wcześniej Kascysko. Mocno trzymam kciuki za tą kurację :)

A Wy cieszycie się z babyhair?
Macie jakieś sposoby na ich "hodowlę"?
A może doradzicie mi coś na wypadanie?

25 komentarzy:

  1. u mnie też jest wysyp BH, są i dłuższe i mniejsze, kujące w palce igiełki. Ale nigdy nie próbowałam soku z aloesu ! Gdzie można go kupić ?>??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam w Leclercu na dziale ze zdrowa żywnością, myślę, że będzie w każdym większym markecie. Na pewno dostaniesz go też w sklepie zielarskim lub ze zrową żywnością :)

      Usuń
  2. U mnie pierwsze bejbiki pojawiły się po Bhringraj, potem miałam wysyp po Jantarze. Od kilku tygodni wcieram kozieradkę. Zobaczymy co z tego będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy jest na sali jakaś, która nie cieszy się z kiełkujących włoseczków?

    U mnie zima, jak na razie niestety wszystkie bardziej padają niż chcą wyjść na wierch - i tak jest co rok :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Ty dorobisz się swoich :)
      A o wypadaniu nawet nie wspominaj, bo jest to proces, którego imienia nie wolno wymawiać ;)

      Usuń
  4. ja mam bejbiki, ale nie wiem skąd. chyba od olejowania :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a różnie. był olej kokosowy, była oliwka hipp. teraz jest olejek granatowy z alterry, na dniach zabiorę się za olej lniany... skaczę sobie z kwiatka na kwiatek ;)

      Usuń
  5. Łączę się w bólu... Jak zbieram swoje włosy z odpływu mam ochotę usiąść i gorzko zapłakać, a potem iść zgolić się na łyso. Chętnie wypróbuję Twoje sposoby jak obecne kuracje mi nie pomogą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Ja też miewam myśli o maszynce ;)

      Usuń
  6. wow pięknie rosną:) jaka cena tego toniku?

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje BH to zasługa pokrzywy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja kończę Rzepę z Joanny (o której tyle już było) i mówiąc krótko, na szczęście się sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie :)
      Ja niestety nie mogę używać wcierek na bazie alkoholu, ponieważ bardzo przesuszają mi skalp.

      Usuń
  9. Tonik Babuszki Agafii u mnie tez sprawdził się świetnie- tą notką przypomniałaś mi, że miałam go znowu zamówić ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie największy efekt był i jest po Merz Spezial oraz olejkach, które używam na swoją modłę :)
    Nie powiem, cieszy mnie i to bardzo ale zaczynają mnie irytować :) bo teraz mam taką długość, że nic nie można zrobić i wyglądam jak wkurzony Chopin :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, mnie cieszy każdy włos, bo jestem zrozpaczona wypadaniem, ale rzeczywiście burza babyhair wygląda specyficznie ;)
      Jestem bardzo ciekawa, jak używasz olejów.

      Usuń
  11. Ja sobie takie wyhodowałam wcierką Jantar

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem trochę w szoku, koleżanka podesłała mi adres. Bo ja zupełnie inaczej reaguję na takie cuda na głowie. Mam takie krótkie włoski regularnie. Włosy wypadają i odrastają i zawsze w zimę mam wokół głowy aureolę z tych sterczących wkurzających włosów. I właśnie wtedy najbardziej mam ochotę obciąć w cholerę włosy i mieć święty spokój, bo tak to ani tego sensownie ułożyć, ani przyklepać. Jak miałam grzywkę, to przynajmniej ginęły jakoś w tej grzywce, a teraz? Tu niby kucyk, albo kok, a przy twarzy i wzdłuż przedziałka wstrętne puszki. Na wiosnę znów będą wypadać bardziej, ale nie dręczy mnie to aż tak jak odrastanie.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za komentarze. Każdy z nich to miód dla moich uszu i oczu :)
Jednocześnie proszę o niezamieszczanie zaproszeń, reklam, ani linków do swojego bloga. Mój blog to nie miejsce na reklamę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...