Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wibo gel like. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wibo gel like. Pokaż wszystkie posty

brzoskwiniowo


Jak Wam minęły święta?
Nie będę się rozwodzić nad pogodą, ponieważ na ten temat powiedziano już chyba wszystko. Mnie również aura pokrzyżowała szyki, przez co nie mogliśmy chodzić na nasze ukochane spacery po lesie. Święta były leniwe i bezpłodne. Bardzo się cieszę z powrotu do normalności. Z tej radości aż pomalowałam paznokcie.


Padło na lakier peaches and cream z blogerskiej kolekcji wibo. Kolor jest cudny, nazwa dobrze go oddaje. Lakier ma dość gęstą konsystencję, ale aplikuje się całkiem dobrze. Jego właściwości są podobne do dwóch pozostałych lakierów z tej kolekcji, które prezentowałam Wam tutaj i tutaj.


Aby nie było nudno, ożywiłam manicure kropeczkami wykonanymi moją ulubioną miętką od golden rose, którą w pełnej krasie możecie zobaczyć tutaj.


Podoba Wam się ten kolor?
Jakie są Wasze lakiery must-have na nadchodzący sezon?

Pozdrawiam,
Ł.

pastelowo - błękitne jezioro i różowa panna


Witajcie :)

Nie skomentuję tego, co dzieje się na dworze, bo za każdym  razem, gdy wyglądam przez okno, na usta cisną mi się niecenzuralne słowa. Postaram się osłodzić sobie i wam rzeczywistość dwoma rzeczami: energetyzującym kolorem na paznokciach oraz przepysznym deserem.


Udało mi się upolować ten lakier w najbardziej odległym od mojego miejsca zamieszkania rossmannie. Był ostatni. Niestety, Oleskowa brzoskwinka już nigdzie się nie uchowała. Wróćmy jednak do współ - bohatera dzisiejszej notki. Lakier wibo Gel Like w kolorze blue lake został stworzony przy udziale blogerki Gosi. W buteleczce jest ucieleśnieniem marzeń - pastelowy, mocno rozbielony błękit, o jakim od dawna śniłam. Na paznokciach ukazuje jednak inne, ciemniejsze oblicze. Do tego oblicza bardziej pasuje nazwa lakieru. Staje się on ciemniejszy i bardziej nasycony. Taki też mi się podoba :)


Lakier jest bezdrobinkowy, ale ma podobne właściwości, jak sorbet miętowy autorstwa Siouxie, który pokazywałam Wam tutaj. Nakłada się bezproblemowo, choć jest dość gęsty, kryje po dwóch warstwach. Ja przykryłam go kołderką seche vite.


Przed Wami druga bohaterka dzisiejszej notki - malinowa panna cotta, która umilała nam pewne mroczne zimowe popołudnie. Jest kremowa i rozpływa się w ustach, pachnie malinami z własnego krzaczka i naprawdę poprawia humor. Kasiu, dodaje przepis, tak jak obiecałam :)


Cytuję za Anią z bloga Strawberries from Poland:

"TRUSKAWKOWA PANNA COTTA (light)

80 g mrożonych albo 50 g świeżych truskawek
1i 3/4 szklanki maślanki
6 łyżek cukru
2,5 łyżeczki żelatyny
1/4 szklanki mleka
1/4szklanki śmietanki 30% (albo 36%)

Jeśli używam mrożonych truskawek, to je rozmrażam i lekko odciskam z nich sok. W miseczce miksuję maślankę z cukrem i truskawkami. Przecieram masę przez gęste sito. Żelatynę zalewam mlekiem. Śmietankę zagotowuję, po czym lekko ostygniętą mieszam z mlekiem z żelatyną. Mieszam, dopóki żelatyna się nie rozpuści.

Następnie wlewam do truskawkowej masy śmietankę z żelatyną i szybko mieszam. Masa truskawkowa nie może być zimna, ponieważ dolana do niej żelatyna, zamiast pomieszać się z masą, zetnie się w drobne grudki. Aby temu zapobiec, można nawet leciutko podgrzać truskawkowo-maślankową masę.

Gotowy płyn przelewam do małych salaterek albo specjalnych foremek. Schładzam w lodówce kilka godzin.

Przed podaniem moczę chwilę salaterki w ciepłej wodzie, dzięki temu zabiegowi panna cotta bez problemu odejdzie od naczynia. Wykładam deser do góry dnem na talerzyki. Panna cotta świetnie smakuje ułożona na kałuży z truskawkowego przecieru albo polana sosem owocowym."



Ja zamiast truskawek użyłam malin, które sama zamroziłam latem, a żelatynę zastąpiłam agarem, aby deser był całkiem "mój" :)

Lubicie pastele?
Jak spędzacie ten piątkowy wieczór?

Pozdrawiam,
Ł.

miętowy sorbet od Siouxie - bardzo wiosenne paznokcie


Witajcie :)

Przywołuję wiosnę. Postanowiłam malować paznokcie na świeże i radosne kolory.
O istnieniu serii lakierów Gel Like od wibo, stworzonej przy udziale blogerek, dowiedziałam się dopiero niedawno. Oczywiście zamarzyła mi się Oleskowa brzoskwinka oraz turkusowy błękit, kiedy jednak stanęłam przed szafą wibo, ujrzałam dużo pustego miejsca w miejscu, gdzie powinny się znajdować wymienione lakiery. W oczy rzuciła mi się jednak bardzo żywa, choć pastelowa (moim zdaniem) pistacja od Siouxie. 


Lakier nosi numer 8 oraz nazwę "mint sorbet". Formuła jest kremowa z dużą ilością shimmeru w nieokreślonym kolorze. Lakier ma dość gęstą konsystencję, łatwo rozprowadza się po płytce. Schnie dość wolno, dlatego pokryłam go warstwą seche vite. Nie zauważyłam żadnego ciągnięcia się lakieru, o którym pisały dziewczyny w kontekście innych kolorów z tej serii. Odnośnie trwałości, będę musiała dokonać aktualizacji, ponieważ pomalowałam nim paznokcie dopiero wczoraj.



Jak się Wam podoba sorbet miętowy od Siouxie?
Lubicie pastelowe paznokcie?

Dobranoc,
Ł.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...