Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matowe usta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matowe usta. Pokaż wszystkie posty

matowe usta od golden rose


Witajcie :)

Już kilkukrotnie na łamach tego bloga pisałam o mojej obsesji na punkcie matowych ust (np. tutaj, tutaj i tutaj). W tej materii nic się nie zmieniło, jednak wciąż szukam matowej pomadki idealnej.
Muszę przyznać, że propozycja golden rose jak do tej pory najbardziej przypadła mi do gustu. Mam porównanie do kilku marek, między innymi do dwóch matów firmy mac i muszę przyznać, że bohaterka dzisiejszego posta, która kosztuje około 15 zł (!) wypada na ich tle wspaniale.


Velvet matte lipstick o numerku 14 jest najbardziej kremową i niewysuszającą matową szminką, z jaką miałam do czynienia. Dodatkowo, zwłaszcza w duecie z konturówką tej samej firmy, jest szaleńczo trwała. Na tle innych długotrwałych naustnych matów wyróżnia ją również fakt, iż beż problemu można dokładać warstwy lub poprawić makijaż nie zmywając wcześniejszej warstwy.

Jedyna wada, jakiej jestem w stanie się dopatrzyć to tanie opakowanie. Bardzo chętnie zapłaciłabym za tą pomadkę np. 30 zł, gdybym mogła otrzymać ją w bardziej gustownej oprawie.



Kolor określiłabym jako dość ciemny, wpadający w czerwień róż. Nie muszę chyba dodawać, że mam ochotę na kilka innych odcieni?
Poniżej możecie obejrzeć pomadkę w towarzystwie minimalistycznego, leniwego makijażu oka.






Znacie pomadki velvet matte?
Jakie są Wasze ulubione kolory?
Chcielibyście zobaczyć, jakich matowych pomadek mac'a używam?

Całuję, 
Ł.

sephora color lip last nr 06 - supertrwała pomadka i sposób na łatwiejsze noszenie matów :)


Witajcie :)
Jak Wam mija tydzień?
U mnie jest ostatnio bardzo intensywnie, a już w piątek wyjeżdżam na kilka dni do ukochanego Gdańska. Spodziewajcie się zatem migawek z jesiennego Trójmiasta :)
A dziś chciałabym Wam pokazać, jak wygląda na ustach trwała matowa pomadka z sephory w delikatnie nude-różowym kolorze.
Tutaj pisałam już o mojej obsesji na punkcie matowego wykończenia ust, która wcale nie osłabła.
Jeśli chcę uzyskać możliwie najtrwalszy efekt, sięgam właśnie po pomadkę z sephory. Aby dodatkowo podbić jej trwałość i przy okazji ułatwić aplikację (robię to pędzelkiem), jako bazy używam bezbarwnej silikonowej konturówki IsaDora.


Dzięki niej nawet bardzo tępa pomadka dość gładko sunie po ustach i dłużej na nich zostaje. To moja "sekretna broń" przy noszeniu matów. Obrysowuję nią oraz wypełniam czerwień wargową, po czym nakładam pomadkę i już :)


Color lip last nr 06 to przybrudzony jasny róż. Moi stali czytelnicy zapewne zauważyli, że jest to mój ulubiony kolor na co dzień. Pomadka dość łatwo aplikuje się przy użyciu pędzelka, bezpośrednio ze sztyftu możemy nałożyć zbyt grubą warstwę. Sekret jej trwałości tkwi w tym, że zastyga na ustach. Jej jedyną wadą jest fakt, że nie znika równomiernie, ale zaczyna się "zjadać" od środka ust, co nie jest uciążliwe przy jasnych kolorach, jednak przy ciemniejszych może stać się problemem. 






Jak Wam się podoba efekt na ustach?
Możecie polecić jakieś dobre matowe pomadki?
A może macie ulubione kolory z serii color lip last?

Pozdrawiam,
Ł.

matowe usta - moja najnowsza obsesja ;)


Witajcie :)
Jak Wam mija tydzień pracy? Ja pracuję ciężko i długo, ale w domu, a to za sprawą wielkich dyń oraz pięciokilogramowych worków papryki oraz bakłażanów, które pojawiły się w naszym mieszkaniu. Towarzyszą im też śliwki, jabłka i gruszki, więc mam pełne ręce roboty. Staram się zakonserwować lato na własny, wolny od konserwantów sposób :)
Moje dłonie wołają o pomstę do nieba, a tak bardzo chciałabym pokazać Wam cudowny burgundowy lakier, który ostatnio odkryłam. Chyba będzie musiał poczekać.
Na szczęście póki co nie dopadła mnie jesienna inwazja opryszczki, więc mogę swobodnie zilustrować notkę dotyczącą mojego ulubionego ostatnimi czasy makijażu ust.
Dopadła mnie mat-mania.
Zawsze bardzo podobało mi się tego rodzaju wykończenie, jednak nie do końca umiałam je nosić.
Ostatnio odkryłam produkt, dzięki któremu łatwo aplikuję i dość komfortowo noszę matowe pomadki jednocześnie nie rujnując matowości, jak to się często dzieje, gdy nałożymy taką pomadkę na balsam do ust.
Dajcie znać, czy chcecie, abym przybliżyła Wam ten wynalazek :)


Dziś chcę Wam przedstawić mój skromny (póki co!) zbiór mazideł do ust o matowym wykończeniu. Wśród czterech pomadek dwie to sephorowe color lip last, ultratrwałe szminki, które zastygają na wargach i trzymają się naprawdę zadziwiająco długo. W najbliższym czasie postaram się pokazać je na ustach. W dzisiejszym makijażu możecie zobaczyć pomadkę inglot nr 417 w moim ukochanym dziennym kolorze. Najrzadziej używam pomadki w płynie marki manhattan, której formuła najmniej mi odpowiada.



Obok pomadek często używam również kredek do ust - konturówek, którymi wypełniam całą czerwień wargową. 
Moje ulubiona to kredka z limitowanej edycji colour play marki inglot. Jest ona dedykowana do makijażu oczu, jednak ze względu na piękny koralowy kolor świetnie nadaje się do ust (pokazywałam ją już TUTAJ). 
Druga z nich to lipliner essence o wiele mówiącej nazwie cute pink. Nie wiem, czy nadal jest dostępna, ponieważ kupiłam ją już dość dawno temu.



A oto pomadka inglot na moich ustach:


oraz cały make up:



W makijażu udział wzięli:


Koniecznie dajcie znać, czy lubicie matowe usta!
Jakie są Wasze ulubione pomadki?

Ja tymczasem zmykam smażyć ajvar oraz marmoladę gruszkową :)

Ps. Wczoraj obcięłam włosy. Gdy tylko mój "fotograf" znajdzie chwilę, postaram się pokazać Wam mój nowy look.
Całuję,
Ł.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...