Dzień dobry :)
Wczoraj mój nieoceniony TŻ podłubał coś przy moim laptopie i kryzys internetowy został tymczasowo zażegnany. Dzięki temu, mogę Wam pokazać kolejny lakier z serii jolly jewels od golden rose, który musiał trochę poczekać na swój debiut, ponieważ jeden z moich paznokci u lewej ręki raczył się złamać prawie w połowie opuszka. Auć...
A oto nasz dzisiejszy bohater : numerek 110.
Po raz kolejny pytam: dlaczego takie piękne lakiery nie mają nazw?!
Ponieważ sposób aplikacji oraz komfort noszenia są podobne, jak jego poprzedników, nie będę się powtarzać i zainteresowanych odsyłam do powyższych linków :)
Lakier numer 110 to biała baza, która kryje już po nałożeniu dwóch warstw, a w niej zatopiona spora ilość dość dużych brokatowych czerwono- różowych sześciokątów. Co czyni ten lakier niezwykłym, to dodatek małych czarnych sześciokącików, które mnie osobiście przypominają mak, przez co lakier kojarzy mi się ze słodkimi wypiekami :D
Podoba Wam się ten słodziak?
A może macie już dość brokatowych lakierów?







