paznokcie na piątek


Witajcie :)
Jak mija Wam piątkowy wieczór?
Ja dziś obiecałam sobie, że znajdę trochę czasu dla bloga i nadrobię zaległości u Was. 
Mam Wam tyle rzeczy do pokazania i opisania, a niestety dramatycznie brakuje mi czasu. I nic nie wskazuje na to, aby sytuacja miał się w najbliższym czasie zmienić.
No cóż, postaram się odzywać jak najczęściej :)

Dziś mam dla Was zdjęcia mojego manicure, który ostatnio szczególnie przypadł mi do gustu.
Jest bardzo prosty, ale moim zdaniem efektowny. Na wszystkie paznokcie nałożyłam dwie warstwy Steel My Soul (KLIK) od catrice, dodałam też brokatowe akcenty w postaci jolly jewels nr 103 (KLIK) od golden rose. Podoba mi się to, jak matowa szarość równoważy błysk brokatu.






Jak Wam się podoba takie połączenie?
Jakie są Wasze ulubione zimowe lakiery do paznokci?

Całuję,
Ł.

Ps. Przypominam o rozdaniu!

wygraj kubeczek menstruacyjny! zapraszam na rozdanie


Witajcie :)
Dziś razem z Panią Ewą ze sklepu magicznykubeczek.pl chciałybyśmy zaprosić Was na konkurs, w którym jedna z Was będzie miała okazję wygrać kubeczek menstruacyjny.

Dla tych z Was, które nie wiedzą, czym jest kubeczek i jakie są jego zalety, podaję link do opisu na stronie sklepu, gdzie wszystko jest świetnie wytłumaczone:


Możecie też zadawać pytania pod tym postem, ponieważ Pani Ewa obiecała na nie odpowiedzieć. Myślę, że to świetna okazja, aby ktoś, kto doskonale zna się na tym temacie rozwiał moje i Wasze wątpliwości :)

Przedmiotem rozdania jest dowolny kubeczek dostępny w ofercie sklepu magicznykubeczek.pl

Aby wziąć udział w losowaniu, należy:
-zgłosić swój udział w komentarzu pod tym postem,
-być publicznym obserwatorem tego bloga,
-polubić fanpage bloga na fb KLIK (2 dodatkowe losy)
-udostępnić na swojej stronie banner rozdania wraz z linkiem do tego posta (2 dodatkowe losy)

Regulamin konkursu:
  1. Organizatorem Konkursu jest niniejszy blog, natomiast fundatorem nagród sklep magicznykubeczek.pl.
  2. Konkurs zostanie przeprowadzony wyłącznie w
  3. Internecie, na stronie www.25latka-wraca-do-siebie.blogspot.com/w dniach od 08.01.2014 – 22.01.14  (do godziny 24).
  4. Uczestnikiem Konkursu  może być każda osoba fizyczna, która posiada pełną zdolność do czynności prawnych.
  5. Osoby ograniczone w zdolności do czynności prawnych biorą udział w Konkursie za zgodą swojego przedstawiciela ustawowego lub opiekuna prawnego.
  6. Aby konkurs został rozpatrzony, minimalna ilość uczestników nie może być mniejsza niż 40.
  7. Nagrodą w Konkursie jest dowolny kubeczek menstruacyjny dostępny w ofercie sklepu magicznykubeczek.pl.
  8. Zdobywcą nagrody w Konkursie może zostać osoba, która: publicznie obserwuje blog Powrót do siebie oraz w dniach 08.01.2014 – 22.01.14 zgłosiła chęć udziału w konkursie w komentarzu pod tą notką. 
  9. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu w przeciągu 7 dni od zakończenia konkursu.
  10. Wszelkie wątpliwości dotyczące zasad Konkursu, postanowień jego regulaminu i interpretacji rozstrzyga założycielka bloga.
  11. Zwycięzca zostanie wyłoniony na drodze losowania przeprowadzonego przez założycielkę bloga. W przypadku niezgłoszenia się przez zwycięzcę w ciągu 5 dni, zostanie wylosowana kolejna osoba
  12. Nagroda zostanie przekazana zdobywcy przez właścicielkę sklepu magicznykubeczek.pl.
  13. Konkurs nie podlega przepisom ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych ( Dz.U. z 2004 r. Nr 4, poz. 27, z późn. zm. ).
Zapraszam do u działu i życzę wszystkim powodzenia :)
Ł.

Ps. Sama też testuję kubeczek i za jakiś czas z pewnością pojawi się na blogu jego recenzja :)

twarz dnia (1)


Witajcie :)
Jak mija wam dłuższy weekend? Dla mnie różni się on od normalnego tygodnia tylko tym, że jutro sklepy będą pozamykane ;)

Odnośnie tytułu dzisiejszego posta, chciałabym stworzyć na blogu coś na kształt serii notek, w których będę pokazywać Wam moje codzienne makijaże. Myślę, że będzie to przydatne zwłaszcza dla mnie, ciekawa jestem, z jak dużą dozą zażenowania będę patrzeć na dzisiejszy makijaż za pół roku :)

Mam nadzieję, że również Wam przydadzą się te posty. Może zainteresuje Was któryś z użytych produktów, może chcielibyście przeczytać jakieś recenzje?
Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Ostatnimi czasy, po tym jak moja cera oszalała, zaczęłam intensywnie szukać podkładu, który zapewni mi wysoką trwałość i mat. W swoich poszukiwaniach natknęłam się na dobre recenzje podkładu, po który prawdopodobnie nigdy nie sięgnęłabym z własnej inicjatywy. Testuję go dopiero do kilku dni, ale póki co jest dobrze. Mowa o nowej wersji rimmel stay matte. Macie jakieś doświadczenia z tym podkładem?

Poza nim na twarzy mam róż melba od MACa (który jest nieśmiały i nie chce za bardzo pozować do zdjęć :/) oraz ukochany rozświetlacz the Balm.
Brwi podkreśliłam standardowym zestawem, o którym możecie więcej poczytać TUTAJ.
Na całą górną i dolną powiekę nałożyłam cień on and on bronze maybelline oraz wymodelowałam lekko duo cieni nr 051 marki virtual. Przy linii rzęs namalowałam cienką kreskę fioletowym linerem maybelline (czy Wasz też był od początku taki suchy?!). Zewnętrzną część dolnej powieki zaznaczyłam cieniem 446 inglot. 
Rzęsy wytuszowałam maskarą the rocket, z której nie jestem zadowolona, ponieważ robi mi plamy pod oczami. Może to się zmieni, gdy tusz odrobinę podeschnie?

Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia mojego dzisiejszego makijażu oraz użytych kosmetyków:





Co sądzicie?
Zainteresował Was któryś z użytych kosmetyków?
Chciałybyście zobaczyć więcej tego rodzaju postów?
Koniecznie dajcie znać!

Na koniec zagadka: kto zgadnie, co mam na ustach?
Podpowiedź:


Całuję,
Ł.

TARTE coral crush - amazonian clay eye & cheek palette


Witajcie :)
Po pierwsze, chciałabym życzyć Wam wszystkim wspaniałego Nowego Roku!
Jak spędziliście Sylwestra? Ja bawiłam się świetnie w kameralnym gronie przyjaciół przebrana za góralkę i otoczona przez strażaka, śmierć, rodzinę Adamsów i jeszcze kilka innych absurdalnych postaci ;)

Sam koniec 2013 roku uraczył mnie cudowną przesyłką zza Oceanu, w której znalazłam długo wyczekiwaną paletę produktów do twarzy i cieni do powiek marki tarte.

Co tu dużo mówić. Jestem zakochana i chcę się tą miłością podzielić z Wami :)


Firma tarte produkuje kosmetyki oparte o amazońską glinkę. Są one cruelty free oraz odpowiednie dla wrażliwej cery. Prawdę mówiąc, chciałabym wypróbować absolutnie wszystko, co tarte ma w swoim asortymencie. Jest tylko jeden szkopuł - musiałabym się po to "wszystko" wybrać do Ameryki Północnej. 

Jednak cieszmy się tym, co mamy. Paleta coral crush przychodzi do nas w cudownym plastikowym opakowaniu w kształcie koła, niewiele mniejszym od mojej dłoni. Wieczko zdobi złota rozgwiazda oraz motyw rybiej łuski. Ważne jednak, co wewnątrz. A tam same cuda :)




Wewnątrz ulokowane są trzy produkty do policzków: róż, rozświetlacz i bronzer. Róż to zdecydowany odcień różowego z delikatnym połyskiem, który pięknie ożywia twarz i wcale nie jest tak jadowity, jak w opakowaniu ;) Rozświetlacz ma piękny, szampańsko-złoty odcień i daje efekt tafli. Bronzer natomiast jest matowy, jednak nie w taki płaski i tępy sposób. Jego odcień jest dość neutralny, dzięki czemu nadaje się zarówno do konturowania, jak i do ocieplania cery.

W dolnym rzędzie czekają na nas kolejne cudowności, a mianowicie sześć cieni do powiek. Dwa pierwsze są matowe i stanowią świetną bazę do makijażu oka: średni brąz doskonale nadaje się do konturowania powieki, natomiast ciemna gorzka czekolada jest świetna do podkreślania zewnętrznego kącika lub linii rzęs. Kolejne dwa cienie są satynowo-perłowe. Jestem zakochana w odcieniu taupe, który na powiece daje duochromowy efekt. Drugi to piękne jasne złoto idealne na całą ruchomą powiekę. Piąty cień to liliowy fiolet z drobnym złotym shimmerem. Jeszcze go nie używałam, ale jestem bardzo ciekawa, jak wypadnie na oku. Ostatni cień najmniej przypadł mi do gustu. Jest to połyskliwa różowa biel. Byłaby świetna do wewnętrznego kącika, jednak mnie nie odpowiadają te różowe tony stanowczo wolałabym, aby producent umieścił w to miejsce matowy cień w odcieniu kości słoniowej do rozjaśniania łuku brwiowego, wówczas paleta byłaby moim zdaniem kompletna i "samodzielna".





To nie jest oczywiście recenzja tej palety, jednak już na obecnym etapie mogę powiedzieć, że wszystkie produkty są fantastycznie napigmentowane i miękkie, przez co bardzo łatwo uzyskać nasycony kolor. Ponadto, myślę, że paleta świetnie się spisze w podróży, ponieważ jest dość kompaktowa i zawiera (prawie) wszystko, czego potrzebuję do makijażu oczu i policzków.

Co tu dużo pisać, jestem zachwycona jakością tej palety i pozostaje mi tylko żałować, że nie mam lepszego dostępu do produktów tarte.

Jak Wam się podoba kolorystyka tej palety?
Jesteście zainteresowane firmą tarte?
A może macie z nią jakieś doświadczenia?
Koniecznie dajcie znać!

Całuję,
Ł.

NYX taupe blush - pierwsze wrażenia i swatche


Witajcie :)
Ogarnął Was już szał przygotowań świątecznych?
Ja nadal mam zbyt dużo pracy by szaleć w kuchni, ale dziś udało mi się przygotować dwa rodzaje śledzi na wigilię. Muszą się dobrze "przegryźć" przez te kilka dni :)
Tymczasem chciałabym pokazać Wam kilka zdjęć produktu, który fascynował mnie już od dość dawna. Jest to róż marki NYX w kolorze taupe. Już jakiś czas temu zyskał internetową sławę jako doskonały produkt do konturowania twarzy dający efekt cienia, a nie opalenizny.


W opakowaniu, zwłaszcza na zdjęciach, kolor wygląda na blado-różowy, jednak na skórze (co możecie zobaczyć niżej) wychodzą z niego szaro-fioletowe tony. Pierwsze skojarzenie, jakie miałam po zrobieniu swatcha to "siniak". Bałam się konturować tym produktem, jednak po pierwszych próbach jestem zachęcona i zaintrygowana :)




Produkt ma średnią pigmentację, dzięki czemu możemy stopniować efekt na skórze i nie skończymy z wizerunkiem ofiary przemocy domowej. Wykończenie różu jest lekko satynowe. Nie jest to płaski mat, ale też nie można w nim dostrzec żadnych drobinek. Co najważniejsze, efekt na twarzy jest bardzo naturalny i możemy nim stworzyć efekt prawdziwego cienia pod kością policzkową, czy na linii żuchwy. Poniżej możecie zobaczyć swatche w różnym oświetleniu:




Będę dalej eksperymentować z tym produktem i spróbuję uchwycić dla Was na zdjęciach efekt, jaki można nim osiągnąć. 

Znacie ten róż? 
Czego używacie do konturowania twarzy?

Pozdrawiam,
Ł.

mój idealny duet do makijażu brwi


Witajcie :)
Jak mija Wam weekend? Czujecie już świąteczną atmosferę?
Ja nie należę do osób, które cieszą się na Boże Narodzenie już od listopada. Prawdopodobnie dopiero w przyszły weekend zacznę coś przygotowywać.
Mimo to jest mnóstwo rzeczy, które pożerają mój czas, jednak dzisiaj udało mi się znaleźć kilka godzin dla bloga, za którym bardzo tęsknię. Chciałabym pokazać Wam mój na chwilę obecną ulubiony duet, którego używam do makijażu brwi. (o innym duecie idealnym mogliście przeczytać u mnie dawno temu, a konkretnie TUTAJ)
Ta część codziennego mejkapu jest dla mnie absolutną podstawą. Mogę nie nałożyć nawet podkładu, ale brwi muszą być zrobione. Dlaczego?
Dlatego:


Tak prezentuje się moja facjata w pełnym makijażu z wyjątkiem podkreślenia brwi. Uważam, że bez tego jednego elementu twarz wydaje się "wymyta" i bez wyrazu. 
Bardzo lubię aqua brow, jednak na co dzień najchętniej sięgam po poniższy zestaw. Przepraszam Was za wygląd kredki, ale cóż, używam jej, takie jest życie ;)


Ołówek catrice ma wprost idealny dla mnie kolor średniego zimnego brązu. Jest dość twardy, dzięki czemu nie maże się i można narysować cienką linię. Uwielbiam jej kolor, jednak sama kredka daje nielubiany przeze mnie matowy efekt, no i nie utrzyma włosków w ryzach. Dlatego makijaż wykańczam mascarą do brwi wibo. Ta delikwentka również ma chłodny kolor, a przy tym nienachalny połysk. Żeby było jeszcze przyjemniej, utrzymuje włoski na pożądanym miejscu przez cały dzień nie usztywniając ich jednocześnie. 
Zrobiło się za słodko? Dowalę jeszcze warstewkę lukru w postaci ceny: oba produkty kosztują około 10 zł. Moim zdaniem są bezkonkurencyjne nie tylko na swojej półce cenowej.

Jedyne, czego mogłabym chcieć to bardziej trwałych i estetycznych opakowań oraz jeszcze mniejszej szczoteczki w przypadku mascary.



Poniżej możecie zobaczyć moją brew potraktowaną powyższym zestawem :)



Uważam, że efekt jest bardzo naturalny, ale jednocześnie brwi są zdefiniowane.

A Wam jak się podoba efekt?
Czym podkreślacie swoje brwi?
Jestem bardzo ciekawa, ponieważ mój niespokojny duch karze mi cały czas poszukiwać i próbować nowych rozwiązań ;)

Życzę Wam miłego sobotniego wieczoru :)
Ł.

piękny koral od rimmel - błysk i mat


Witajcie :)
Co u Was? My w Lublinie mamy szczęście, wciąż jest w miarę sucho, a zimno aż tak bardzo nie przeszkadza (przynajmniej mi), jeśli nie mamy mokrych butów, a w twarz nie bryzga mokry śnieg. Jednym słowem jest super :)
Mój dobry humor odzwierciedlają moje paznokcie, na których oprócz typowo jesienno-zimowych kolorów pojawia się również ten, który chciałabym Wam pokazać w dzisiejszej notce.


A mowa o lakierze Rimmel 60 seconds w kolorze 415 instyle coral. Ten odcień jest wspaniały. Uwielbiam takie wyważone korale z równą dozą różu i pomarańczy. Ten kolor jest w dodatku dość intensywny, prawie neonowy.
Właściwości samego lakieru też są niczego sobie. Dość dobrze się rozprowadza przy pomocy szerokiego, zaokrąglonego pędzelka. Wysycha rzeczywiście dość szybko, choć na pewno nie w 60 sekund ;)
Jego trwałość określiłabym jako średnią, trzyma się w niezłym stanie przez 3-4 dni.
Poniżej możecie go zobaczyć w wersji błyszczącej oraz matowej - pociągnięty jedną warstwą topu matującego od Lovely, który szczerze uwielbiam.





Lubicie takie korale?
W której wersji podoba Wam się najbardziej?

Pozdrawiam Was ciepło,
Ł.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...