Witajcie :)
Obiecałam Wam, że pokażę efekt mojego makijażu próbnego, który wykonywała dość znana w Lublinie i ceniąca się wizażystka. Sam proces malowania był bardzo przyjemny, ktoś miział mnie po twarzy i jeszcze można było pogadać na makijażowe tematy. Zaskoczył mnie fakt, że Pani Wizażystka zamiast bazy pod cienie nałożyła mi na powieki podkład, a jako pierwsze wyciągnęła paletki sleeka. Konturowanie wykonała podkładem w kremie kobo, który sama ostatnio kupiłam i testuję. Wszystko super, ale nie określiłabym tych kosmetyków mianem profesjonalnych ani nadających się do użycia w dość drogim makijażu. W sztucznym świetle pracowni gotowy makijaż wyglądał jeszcze jako tako, choć od początku nie podobał mi się jaskrawo różowy cień położony na środek powieki. Jego wersja, którą zobaczycie na zdjęciach to ta już "stonowana", więc możecie sobie wyobrazić, jak wyglądał początkowo. Pani ustaliła ze mną tylko kolor fioletu nałożonego w zewnętrznym kąciku oraz załamaniu, nie spytała mnie nawet, czy akceptuję zastosowanie na powiekach różu.
Cały makijaż twarzy jest w moim odczuciu zbyt ciemny, a róż zbyt obficie i na zbyt dużej powierzchni zaaplikowany. Gdy wyszłam z kamienicy, w której znajduje się pracownia i zobaczyłam się w świetle dziennym, stwierdziłam, że wyglądam jak klaun, który mocno nadużywa solarium. Zdjęcia, które zobaczycie nie są w żaden sposób obrobione, abyście mogły podziwiać makijaż w pełnej krasie :)